Taki wpis ku pamięci, bo niedługo zginie w natłoku innych informacji
Gdy w czwartek ruszą notowania na amerykańskiej giełdzie Nasdaq, w giełdowy dzwon zabiją przedstawiciele Microsoftu. Okazja - premiera najnowszej wersji systemu operacyjnego Windows 7, która rozpocznie się w Nowym Jorku o godzinie 17 czasu polskiego.
Powstanie nowych "okienek" osobiście nadzorował Steven Sinofsky, 20-letni weteran Microsoftu. Sam prace nad systemem porównał na łamach jednego z amerykańskich dzienników do gigantycznego procesu przemeblowania całego domu.
- Praca nad Windows niewiele się od tego różni, w końcu dla miliarda ludzi to jak kuchnia - mówił.
A dla Microsoftu - oczko w głowie. W ostatnim roku fiskalnym systemy operacyjne przyniosły ponad połowę z 20 mld dol. zysku operacyjnego informatycznego giganta. Ale na powodzenie Windows 7 będzie bacznie patrzył rynek i akcjonariusze. Wszystko przez blamaż z poprzednią wersją "okienek" - Vistą. Choć system przygotowywano przez pięć lat i z wielką pompą wprowadzano na rynek (jedno z haseł kampanii - "Wow starts now"), firmy i konsumenci stanęli okoniem. Nie bez powodu - komputery na rynku były zbyt słabe na potrzeby nowego systemu, a z wersjami na Vistę nie spieszyli się producenci oprogramowania (np. antywirusów). A klienci mieli kłopoty ze sterownikami do urządzeń - okazywało się np., że na komputerze z Vistą nie działa drukarka albo aparat fotograficzny. Tygodnik "Time" uznał debiut Visty za największy technologiczny niewypał w ostatniej dekadzie.
Co ciekawe, z technologicznego punktu widzenia Windows 7 to właściwie Vista po lekkim liftingu - jądro systemu w zasadzie się nie zmieniło, a większości zmian użytkownicy praktycznie nie zauważą. Znikną absurdalnie często pojawiające się komunikaty dotyczące bezpieczeństwa, które w Viście doprowadzały użytkowników do białej gorączki.
Microsoft obiecuje, że tym razem wpadki nie będzie - że inaczej niż w przypadku Visty, wszystkie działy odpowiedzialne za poszczególne fragmenty Windowsa ściśle współpracowały ze sobą i z producentami komputerów. - Przeprowadziliśmy z nimi całą serię do bólu szczerych rozmów o tym, co nasi klienci i inżynierowie sądzili o Viście - wyznał John Cook, wiceprezes marketingu działu komputerowego w HP. - Słuchali znacznie pokorniej.
Rywale zachowują dobry humor. - Wiele podobnych rzeczy mówiono, zanim Vista trafiła do sklepów - mówi na łamach dziennika "The Wall Street Journal" Philip Schiller, wiceszef marketingu Apple. I przekornie dodaje, że Windows 7 będzie dla Apple szansą, by przyciągnąć nowych klientów do komputerów Macintosh.
Producenci ściślej związani z Windowsem przekonują, że premiera najnowszego systemu rozkręci rynek. - Windows 7 to system, z którym Microsoft będzie się mógł w końcu przeciwstawić coraz głośniej wychwalanemu przez użytkowników systemowi Mac OS X firmy Apple - mówił we wtorek Giuseppe Mastandrea, szef tajwańskiego Acera na rynek turecki i polski.
Analitycy twierdzą zaś, że ten wpływ nie będzie aż tak duży. A przynajmniej nie w tym roku. - W przypadku segmentu przedsiębiorstw nie należy się spodziewać szybkiego przechodzenia na Windows 7. Firmy nie podejmują takich decyzji zbyt szybko - mówi Paweł Hrydziuszko, analityk rynku oprogramowania w IDC Polska.
Według danych firmy Gemius w Polsce króluje Windows XP - używa go ok. 77 proc. internautów, Vista jest na drugim miejscu z 19,2 proc. A według lipcowego badania firmy ScriptLogic ok. 60 proc. firm nie planuje szybkiej przesiadki na Windowsa 7 - w tym roku chce to zrobić tylko 5,4 proc. firm (spośród tysiąca przebadanych).
Z rynku płyną jednak sygnały, że Windows 7 losu Visty nie powtórzy - w przedsprzedaży w brytyjskim sklepie Amazona nowy system Microsoftu pobił rekord zamówień ustanowiony przez ostatnią część "Harry'ego Pottera".
- W ciągu pierwszych ośmiu godzin Windows 7 zebrał więcej zamówień, niż miała w sumie Vista. To się nazywa upgrade [zmiana oprogramowania na nowsze] - komentował branżowy serwis Engadget.com.
Źródło: wyborcza.biz
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,717178..._po_Viscie.html