Na przykład – czy popularyzacja Facebooka lub Twittera wpłynęła na ilość odbywanych przez nas stosunków płciowych czy może wręcz przeciwnie? Czy zadowalamy się powierzchownym kontaktem z drugą osobą czy może są to tylko narzędzia do częstszego umawiania się w świecie rzeczywistym? Nigdy nie natknąłem się na wyniki badań, a sądzę, że byłby ciekawą lekturą, może ktoś się spotkał?
Tak naprawdę do napisania tego tekstu zainspirował mnie obrazek, który znalazłem dzisiaj na Blipie. Jest to jednocześnie obrazek z cyklu “Dlaczego nie powinniśmy sami prowadzić działań w SM, jeśli się na tym nie znamy”. Do czego zmierzam? Wciąż w Internecie – mimo, że w Polsce od roku jest już “pełnoletni” – nie zmieniło się podejście społeczeństwa do tematu tabu jakim jest seks. Dobra, być może trochę bardziej się spopularyzował – ale nie zauważyłem, by ludzie poprzez Śledzika, Blipa czy Facebooka dzielili się swoimi miłosnymi uniesieniami czy chociażby publicznie dołączali do takich grup jak “Kocham wibratory”, “Jak seks, to tylko bez gumy”.
Wpadka właścicieli sklepu pokazuje, że jest grupa ludzi, którzy faktycznie interesują się erotyką i nawet nie ukrywają swoich preferencji i zainteresowań, ale wciąż odbierane jest to raczej jako coś nagannego, a nie naturalnego. Nie jestem przekonany czy tak jest lepiej. Jakie jest wasze zdanie?

Zaloguj się
Rejestracja
Pomoc


Ten temat jest zamknięty












